Makówki. Wersja: „O Boże, ten mak jest sparzony!”

Na Śląsku w każdej piekarni w okresie przedświątecznym zmielą ci mak tak, jak trzeba. Czyli na sucho i drobniutko.
W Wielkopolsce to mission impossible… Po pierwsze, nie mają pojęcia o co ci chodzi. Patrzą dziwnie. Suchy mak? Zmielić? Po co? Po drugie, zwyczajnie nie mają takiej możliwości. Żadna maszyna nie zmieli suchego maku tak drobno, jak potrzebujesz. Bo oni tu mielą mak parzony. Masz dwa wyjścia: młynek do kawy lub kombinowanie.
Poprosiłam o pomoc znajomego cukiernika. Najlepszego. W zeszłym roku dokładnie tłumaczyłam, czego potrzebuję. Udało się. Zmielono mi suchy mak, niestety niezbyt drobno. W tym roku poprosiłam o taką samą przysługę, już bez przydługich wywodów. Jakież było moje zdziwienie, jak po otworzeniu opakowania, stwierdziłam, że mak był parzony!
„O Boże, co teraz?” – pytałam siebie kilkakrotnie. Potem postanowiłam się zmierzyć z tym, co mam 🙂

Przygotowujemy:

0,5 kg maku (sparzonego i zmielonego)
0,75 litra mleka
0,25 kostki masła
0,5 szklanki miodu
0,5 szklanki cukru (tradycyjnie już używam trzcinowego)
szczyptę soli
bakalie (rodzynki, orzechy – rozdrobnione, migdały, skórkę kandyzowaną – wg upodobań, zarówno rodzaj, jak i ilość; na tę ilość maku jakieś 150 g) UWAGA: zostawiamy sobie kilka dorodnych orzechów i migdałów do dekoracji.
chałka (lub inne słodkie pieczywo, u mnie w tym roku były sucharki)
zapach do ciast (wg upodobań, polecam pomarańczowy, cytrynowy lub migdałowy)
duży garnek i dużą (szklaną lub ceramiczną) misę

Do dużego garnka wlewamy 0,5 litra mleka, dodajemy masło, miód, cukier i bakalie.

img_4978Doprowadzamy do wrzenia. Wsypujemy mak, szczyptę soli i dodajemy zapach do ciasta. Trzymamy na małym ogniu tak długo, aż masa zgęstnieje. Trzeba w zasadzie cały czas mieszać, aby masa się nie przypaliła. Mniej więcej tak wygląda gotowa masa:

img_4981

Teraz będziemy układać makówki w misach. Naprzemiennie, masę i pieczywo. Jeśli używacie chałki lub bułki, musicie ją sobie pokroić na około centymetrowe kanapeczki. Jak pamiętacie, ja użyłam sucharków, nie miałam więc tego problemu 😉
Pozostałe mleko podgrzewamy, aby było gorące, nie musimy doprowadzać go do wrzenia.
Zaczynamy układanie. Najpierw masa makowa. Ja nakładam na grubość około 1-1,5 cm. Następnie układamy pieczywo, dokładnie zakrywając pierwszą warstwę. Teraz zalewamy gorącym mlekiem tak, aby pieczywo było dokładnie namoczone. I kolejna warstwa maku. I znowu pieczywo. Czynność powtarzamy tak długo, aż misa nie będzie pełna. Pamiętajcie o zalewaniu gorącym mlekiem każdej warstwy pieczywa. Na koniec dekorujemy makówki w misie. Tak, tak. Pisałam, że warto zostawić sobie kilka dorodnych orzechów włoskich i migdałów.
Dodam jeszcze, że ja mierzyłam się z kilogramem maku, jednak proporcję zmniejszyłam o połowę, bo to ilość mniej więcej na jedną miskę makówek.
Pozostaje ostatnie. Zjeść ze smakiem. Smacznego!

img_4988

~tomasia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s