Dla piechurów i narciarzy, czyli subiektywnie o Wiśle.

Co najmniej raz w roku słyszę pytanie: „Nie znudziła Wam się Wisła?”
I za każdym razem odpowiadam tak samo: „Nie!”

Dlaczego Wisła? A no dlatego, że moja rodzina znajduje tu wszystko to, co pozwala nam na wspólny odpoczynek, mimo że nasze upodobania są różne. Dla mnie Wisła to także wspomnienie pierwszych wakacji. Pierwszej miłości. Pierwszego szaleństwa.
Starałam się policzyć, ile razy tu byłam. W pamięci potrafię dość dokładnie odtworzyć około dwudziestu pobytów. Najpierw z rodzicami, potem kolonii i obozów młodzieżowych, wypadów ze znajomymi, z narzeczonym i mężem (tak, tak, to ta sama osoba), aż po pobyty całą, już własną, rodziną.

Kilka faktów o Wiśle.

Wisła jest miastem położonym na południowych krańcach Polski, w Beskidzie Śląskim. To ośrodek wypoczynkowy, turystyczny i sportowy.
Najwyższym wzniesieniem jest Barania Góra (1220 m n.p.m.), na zboczach której swe źródła mają Biała i Czarna Wisełka, które po połączeniu się i przyjęciu wód potoku Malinka, tworzą największą polską rzekę, Wisłę. To tutaj urodził się i mieszka Adam Małysz. Niektóre źródła podają, że to właśnie jemu Wisła zawdzięcza swoją popularność. Zainteresowanym wyjaśniam: Gdy pierwszy raz byłam w Wiśle, Adaś uczył się korzystać z nocnika…

Aktywnie w Wiśle.

Moja rodzina upodobała sobie Wisłę jako bazę wypadową na ferie zimowe, które w przeciwieństwie do wakacji letnich, gdzie króluje lenistwo, spędzamy aktywnie. Trzy czwarte składu stanowią narciarze (panowie), jedna czwarta to piechurzy (panie). Do dyspozycji mamy tu kilkanaście stoków narciarskich, o zróżnicowanym stopniu trudności. Obowiązuje prosta zasada: Codziennie panowie jeżdżą na innym stoku, panie podążają ich śladem z buta, wspierając się kijkami 😉
Opowiem Wam o każdym miejscu, w którym byliśmy w tym roku,  kierując się zasadą „day by day”.

Partecznik
To tu mamy swoją bazę noclegową, więc to zawsze pierwszy i ostatni stok, na którym zabawiają się panowie. Są tu dwa wyciągi. Orczyk przy trasie o długości 550 m, przeznaczonej dla średniozaawansowanych narciarzy i talerzyk, przy trasie do nauki, liczącej 110 m. Czy warto się tu wybrać? Oczywiście. W weekend, gdy na wszystkich stokach musicie połowę czasu spędzić w kolejce do wyciągu, tu wyciąg czeka na Was. I to chyba wszystkie zalety… Parking jest maleńki, a jeśli nie ma naturalnej pokrywy śnieżnej, warunki na stoku są bardzo średnie. Choć widok o poranku jest zachwycający 😉

16839395_1396256143729627_704795092_nGdy panowie jeżdżą na Parteczniku lub Skolnity, o którym w kolejnej odsłonie, panie muszą zdać się na własną kreatywność, gdyż oba stoki znajdują się praktycznie w centrum Wisły. Z reguły wybieram się wtedy brzegiem Wisły, robię małe kółeczko, krótki szoping, zaglądam, jak idzie chłopakom. A tu przykładowa trasa:
spacerkiem-po-centrum-wisly

Skolnity
Stok umiejscowiony w ścisłym centrum Wisły. Z naszych obserwacji wynika, że nie cieszy się aż tak wielką popularnością jak inne. Skąd się to bierze, że w środku sezonu, w weekend, nie trzeba stać w kilometrowej kolejce do kanapy? Zapewne z faktu, że mamy tu tylko dwa małe, umiejscowione w nieciekawy sposób, parkingi. Czemu nieciekawy? Gdyż znajdują się poniżej wyciągu, do którego trzeba się dostać z auta stromą ścieżką, która przeraża. I nie bez powodu. Weszłam nią z maleńkim plecaczkiem, bez nart i butów narciarskich i byłam „do wykręcenia”. Nieliczni wiedzą, że nie trzeba pokonywać tej trasy pieszo. Dwa różowe busiki dowiozą Was i wasze narty pod sam wyciąg, za darmo. Jeśli natomiast nie ma miejsca na parkingu pod stokiem, macie do dyspozycji dwa ogromne parkingi po drugiej stronie ulicy. Jeśli chodzi o same trasy narciarskie to mamy dwie: czerwoną o długości 980 m i niebieską o długości 1100 m. Moi panowie w kwestii: „Która lepsza?” są podzieleni. Z perspektywy osoby niejeżdżącej polecam natomiast wjazd do górnej stacji. Musicie jedynie wspiąć się z parkingu pod górę (różowe busiki biorą tylko narciarzy) i zapłacić 14 zł za bilet w dwie strony. A to dostajecie w zamian:

img_5258

img_5267

Soszów
Stały punkt zimowego szaleństwa. Oddalony nieco od centrum Soszów w Jaworniku jest jednym z najbardziej znanych i popularnych ośrodków narciarskich w Wiśle. Oblegany w weekendy i okresie ferii województwa śląskiego. Dojechać tam, gdy zima dopisuje, nie jest łatwo. Nie warto zadawać się bez napędu 4×4 lub łańcuchów.

img_5279
To samo dotyczy spaceru. Nie jest daleko, z centrum Wisły to ciut ponad 5 km, ale jak skręcicie już w ulicę Cieślarów, sypiecie pionowo w górę… A z powrotem w dół. Nie ma tam również chodnika, ale dzięki sporemu nachyleniu i wąskiej drodze, samochody poruszają się z przyzwoitą prędkością, więc jest względnie bezpiecznie.

img_5277
Tu macie wytyczoną trasę w jedną stronę z centrum Wisły.

wyprawa-na-soszow

Pamiętajcie, że trzeba jeszcze wrócić 😉
Gdy uda Wam się dotrzeć do stacji, poczujecie przypływ dumy i adrenaliny, a wasze płuca będą głośno protestowały. Ale warto. Kolej linowa uwzględnia również ruch pieszych, więc można wjechać na górę podziwiać widoki. Ja w tym roku sobie ową przyjemność odpuściłam, bo pogoda była nieciekawa i wszystko spowijała gęsta mgła. Szkoda.
Sama stacja kusi sześcioma trasami o różnym stopniu trudności oraz pięcioma wyciągami: kanapą, orczykiem i trzema talerzykami. Gdy wjedziecie na sam szczyt, czeka Was blisko 2 km zjazdu.

Cieńków
Moje ulubione miejsce. Czemu? Bo mam z nim związane fajne wspomnienia. No co? W tytule stoi, że będzie subiektywnie. Moi panowie też go nie odpuszczają. Dwa lata temu to właśnie tu spędziliśmy większość czasu, gdyż wygrałam konkurs BCcross na Facebooku, a wraz z nim, pięć godzin pod opieką instruktora na stoku. Było dość zabawnie, a ja wciąż czuję, że na talerzyku i „oślej łączce” dałabym radę. Tylko niczym nie różniłoby się to od obecnej sytuacji. I tak musiałabym spędzać czas sama. Pomiędzy ślizganiem się na nartach a nordic walkingiem, wybieram to drugie 😉
Z centrum macie do pokonania 6,6 km w jedną stronę.

wyprawa-na-cienkow

Trasa przez większość prowadzi wygodnym chodnikiem lub ścieżką, jedynie mały kawałek od rozwidlenia na Malinkę do skoczni musicie pokonać poboczem. Niezbyt to przyjemne, ale możliwe i przy zachowaniu zasad poruszania się ulicą, bezpieczne. Trasa niezbyt wymagająca, bez karkołomnych wspinaczek, jak to było w drodze na Soszów. Stacja narciarska kusi pięcioma głównymi trasami pomiędzy trzema wyciągami (kanapa i dwa talerzyki), oraz trzema „oślimi łączkami”, gdzie mamy raj dla początkujących narciarzy, zależnie od wieku i umiejętności. Jest wyciąg taśmowy, zaczepowy i talerzyk. Kanapa zimą jest niedostępna dla ruchu pieszego, jednak latem można wjechać na górę i przespacerować się „Pętlą Cieńkowską”.

img_5295

Nowa Osada
Ostanie miejsce,  0 którym chcę Wam opowiedzieć. Z centrum Wisły to około 3,5 km. Ostatni fragment, od skrętu w ulicę Na Stoku, to jednak ostra wspinaczka. Trasę wytyczyłam do miejsca, z którego rozpościera się przyjemny dla oka widok, choć wejście tam jest dość męczące.

wyprawa-na-nowa-osade

Sami oceńcie czy warto.

img_5302

Stacja narciarska nie wyróżnia się niczym szczególnym, dysponuje jednak kilkoma trasami o różnym stopniu trudności, pomiędzy kanapą i dwoma talerzykami. Jest też miejsce dla raczkujących adeptów narciarstwa. Ten stok to również obowiązkowy punkt na liście moich panów. Kilka sporych parkingów, wszystkie w najbliższym sąsiedztwie wyciągu, podjazd na nie w okresie zimowym może oznaczać konieczność założenia łańcuchów.
Kolej linowa nie uwzględnia ruchu pieszego.

Gdzie jeść.

Po tak aktywnie spędzonym dniu zapewne będzie dopisywał Wam apetyt. Jak zawsze subiektywnie chcę zarekomendować dwa miejsca, do których od lat wracamy.
Pierwszym z nich jest Kącik Zbójnicki. Usytuowana w ścisłym centrum miasta niepozorna chatka, do niedawna zwana Naleśnikarnią, serwuje najlepsze pod słońcem jedzonko. Oferują niemal wszystko, świeżutko przyrządzone, od kuchni regionalnej, poprzez ryby, pierogi i naleśniki, po placki własnej roboty. Ceny kształtują się bardzo rozsądnie, za obiad dla czteroosobowej rodziny, wiecie, taki na wypasie, płacimy zwykle około 80 zł (z napojami!).  Niestety miejsce jest bardzo popularne, więc może się zdarzyć, że nie znajdziecie tu wolnego miejsca. Warto się wtedy przespacerować i przyczaić 😉 Nie będziecie żałować.

img_5274

Jeśli natomiast nie wyobrażacie sobie życia bez pizzy, to z czystym sumieniem polecam miejsce, o którym mawiają: „Najlepsza pizza w mieście”. Pizzeria Coloratta, niewielki lokal usytuowany nad samą rzeką przy ulicy M.Konopnickiej. Pizzę robią wyśmienitą, w czterech rozmiarach. Giga (średnica 50 cm) spokojnie pozwala najeść się czterem osobom, co sprawia, że obiad tutaj jest również bardzo tani. Dodatków na pizzy znajdziecie „na bogato”, możecie również pokombinować i zamówić sobie pizzę pół na pół, co my zwykle robimy. Niestety są również małe minusy. Lokal jest bardzo popularny, więc może się zdarzyć, że tu również odejdziecie „z kwitkiem”. „Zapracowany” personel może zapomnieć o podaniu napojów, więc warto trzymać „rękę na pulsie” i w razie „W” się upomnieć. Jak ja o piwo grzane, na które czekałam dłużej niż na pizzę. Na szczęście było warto.

img_5288

I jeszcze jedno ostrzeżenie: Nigdy nie zamawiajcie tu na telefon. Opinie o dostawach są przerażające 😉

Co jeszcze.

Mimo że Wisła dla mnie to nie Adam Małysz, nie da się jednak pominąć milczeniem naszego Orła z Wisły. Człowiek-ptak, dzięki któremu Polacy pokochali skoki narciarskie. Jeśli już odwiedzicie Jego miasto rodzinne, musicie odwiedzić dwa miejsca.
Skocznię narciarską im. Adama Małysza w Wiśle-Malince.

img_5296

Oraz galerię Jego trofeów. Robi piorunujące wrażenie.

img_5292

I pamiętajcie. Zawsze sprawdzajcie, kto stoi za wami w markecie i kupuje dwa browarki 😉

adb49b0a-2904-4339-b09c-d52fce80d1ce

~tomasia

Reklamy

2 thoughts on “Dla piechurów i narciarzy, czyli subiektywnie o Wiśle.

  1. kadamowska pisze:

    W Wiśle pierwszy raz byłam w tym roku, dokładnie tydzień temu. Jest idealnym miejscem do wypoczynku, nawet dla kogoś, kto nie jeździ na nartach (jak ja). 😉 Spacery nad Wisłą, niesamowite widoki…
    A Kącik Zbójnicki też stał się naszą ulubioną knajpką! Aż znów wraca ochota na kwaśnicę. ♥
    Pozdrawiam serdecznie. 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s